piątek, 17 maja 2013

Rozdział 3


- Kochasz go jeszcze?
Co mogłam powiedzieć, skoro sama nie znałam odpowiedzi na to pytanie? Kiedyś go kochałam..  Teraz nie wiem co czuję. Moja przeszłość jest związana tylko i wyłącznie z Zayn'em. Gdzie nie pójdę, gdzie nie spojrzę widzę nas razem. Każdy centymetr mojego domu jest przesiąknięty jego zapachem. Dużo ze sobą przeszliśmy. Mieliśmy wzloty i upadki, dlatego mam dużo dobrych wspomnień, ale również złych. Ich jest wiele więcej. Dlatego nie potrafię mu wybaczyć tego, co zdarzyło się rok temu. A mianowicie, że był zdolny nawyzywać mnie od najgorszych.  Nawet jeżeli słowa skierowane do mnie były wypowiedziane nieświadomie, utkwiły mi w głowie, a tym bardziej w sercu.
Może tak miało być. Dwa lata związku... rok przerwy, to długo. Teraz trzeba coś zmienić, ruszyć na przód.
- Jasmin?
- Nie wiem Mags..-pokręciłam głową- Wydaje mi się, że to uczucie, które było bardzo silne kiedyś, teraz tak zwyczajnie zgasło.
- To znaczy?
- To znaczy, że muszę ruszyć z miejsca. Zacząć żyć tym co jest teraz, a nie tym co było.  Czyli bez Zayn'a.
- Jesteś tego pewna?
- Jak nigdy.
- Mam nadzieję, że to dobra decyzja.
Tak.. ja też ma taką nadzieję.

***
Obudziłam się na kanapie obok Maggie. Zasnęłyśmy tak wczoraj podczas oglądania filmu.
Komu tak wcześnie rano zachciało się do mnie dzwonić?! Wstałam w poszukiwaniu telefonu.
Gdzie on do cholery może być?
Kuchnia. Tak, stamtąd dochodził dźwięk.
- Halo? - przyłożyłam komórkę do ucha, nie sprawdzając wcześniej kto dzwonił.
- Cześć Jasmin. Nie obudziłem cię? - odezwał się ochrypły głos. Doskonale wiedziałam do kogo należał.
- N..nie - skłamałam. - Coś się stało?
- Miałabyś może ochotę spotkać się ze mną dzisiaj wieczorem? - Chociaż go nie widziałam, mogłam wyczuć, że się uśmiecha.
- Myślę, że tak.
- Bądź gotowa na 18:30, przyjadę po ciebie.
- Dobrze, widzimy się później - powiedziałam, po czym się rozłączyłam.
Odwróciłam się i zobaczyłam Maggie, która akurat ziewała. Byłam przekonana, że wsłuchiwała się w moją rozmowę z Harrym.
- Kto to był? - zapytała, wlewając sobie soku pomarańczowego do kubka.
- Hym.. kolega. Wychodzę z nim dzisiaj wieczorem.
- Czyli masz randkę?! - wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia, mało nie dławiąc się napojem.
- Nie, to nie jest randka. Zwykłe wyjście, ze zwykłym znajomym.
- Znam go? -spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Raczej nie. Ma na imię Harry.
- Jest przystojny?
Czułam się, jak na przesłuchaniu.
- Nie.. Tak.. No może trochę - zaczęłam gubić się w tym, co mówiłam.
- Przyznaj, podoba ci się. Inaczej nie zgodziłabyś się tak szybko.
- Mówiłam, że czas coś zmienić. - wydaje mi się, że to dobry początek - A teraz koniec tych
pytań.
- Okej, okej. - Mags podniosła ręce w obronnym geście.
- Wiesz co? Nie będę jadła u ciebie śniadania, zjem w domu. Obrazisz się, jak już pójdę?
- Nie, w porządku. - Uśmiechnęła się delikatnie.
- Dobrze. Dziękuję za rozmowę wczoraj. Do zobaczenia jakoś niedługo.
- Ja też dziękuję. Baw się dobrze dzisiaj.
- Mam nadzieję, że tak będzie. - przytuliłam ją na pożegnanie, zabrałam rzeczy i wyszłam z domu.


Kiedy byłam u siebie na podwórku, zobaczyłam, że nie ma samochodu rodziców. Dziwne.. ciekawe gdzie mogą być.
- Hej, wróciłam!
Nikt nie odpowiedział. Zajrzałam do salonu, później do kuchni. Nikogo nie było.
Weszłam po schodach na górę, zmierzając do pokoju Jack'a.
- Czego chcesz? - usłyszałam ponury głos, kiedy otworzyłam drzwi.
- Gdzie jest mama z tatą?
- Pojechali załatwiać jakieś sprawy. Nie wiem dokładnie jakie.
- Okej, tylko to chciałam wiedzieć. Jakbyć coś chciał będę u siebie w pokoju. - powiedziałam po czym zamknęłam drzwi.
Postanowiłam, że jak mam coś zmienić, to wszystko. Nie mam siły wiecznie kłócić się z bratem. Postaram się być milsza.
Weszłam do swojego pokoju, od razu rzucając się na łóżko. Byłam cała obolała. Twarda kanapa u mojej przyjaciółki sprawiła, że nie mogłam się ruszać.
Leżałam tak jeszcze chwilę, po czym z trudem wstałam, kierując się do łazienki. Jest jeszcze wcześnie, do spotkania z Harrym mam bardzo dużo czasu. Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Ciepła woda działała kojąco na moje bolące plecy. Kiedy skończyłam, włożyłam na siebie za duże o dwa rozmiary dresy i luźny t-shirt, a włosy związałam w koka.
Dopiero teraz odczułam lekki głód, który odzywał się w okolicach mojego żołądka. Zbiegłam schodami na dół, zmierzając w stronę kuchni.
Wyjęłam z lodówki dżem truskawkowy, którym posmarowałam wcześniej zrobione grzanki. Nalałam do szklanki mleko i z przygotowanym posiłkiem usiadłam do stołu.
- hej.. masz też dla mnie? - Jack spojrzał niewinnie na mój talerz.
- Coś się stało? - pominęłam jego pytanie.
- Dlaczego coś miało się stać?
- No wiesz, odezwałeś się do mnie pierwszy. A to jest dosyć dziwne.
- Po prostu jestem głodny.
- Jasne, weź sobie. - Wskazałam na grzanki.
- Dzięki. Wychodzę, wrócę później.
- Jack..
- Co?
- Uważaj na siebie.
- Nie martw się o mnie, siostra. - Uśmiechnął się delikatnie, po czym opuścił pomieszczenie.


Harry:
Dosyć tego lenistwa.. Podniosłem się z łóżka, kierując się w stronę łazienki. Wziąłem szybki prysznic i przebrałem się w czyste ubrania. Chwilę później znalazłem się w kuchni przygotowując sobie coś do zjedzenia.
Nie mam pojęcia gdzie mogę zabrać Jasmin. Umówiłem się z nią. Czy to oznacza, że mamy randkę? Dziwnie to brzmi. Miałem wiele dziewczyn, ale nigdy nie spotykałem się z nimi w wolnym czasie, to były raczej "chwilowe" spotkania. Nie byłem związany z żadną dłużej niż tydzień. Teraz jest inaczej. Mam zadziwiającą ochotę zobaczyć się dzisiaj z Jass.
Powinno być romantycznie, czy raczej normalne spotkanie? Nie wiem. Coś wymyślę..

Siedziałem wygodnie w fotelu mojego czarnego range rovera. Dochodziła godzina 18. Nacisnąłem pedał gazu i wyjechałem na drogę. Niecałe 15 minut zajęło mi przejechanie zatłoczonych ulic Londynu, kiedy wreszcie znalazłem się pod domem Jasmin. Wysiadłem z samochodu i skierowałem się w kierunku drzwi wejściowych.
Odetchnąłem z ulgą i zapukałem kilka razy.
Drzwi lekko się uchyliły, a moim oczom ukazała się piękna dziewczyna, z delikatnym uśmiechem na twarzy. Miała na sobie czarną, koronkową sukienkę, która podkreślała jej kształty. Wyglądała bardzo seksownie..
- Hej, masz zamiar się tak na mnie patrzeć, czy idziemy?
- Przepraszam, po prostu... wyglądasz.. pięknie.
- Dziękuję, ty też niczego sobie. -zachichotała.
- Gdzie mnie zabierasz?
- Zobaczysz..Mam nadzieję, że ci się spodoba.
Widziałem jeszcze przez chwilę jak się uśmiecha. Nie dopytywała się o nic więcej. Widocznie jest osobą, która lubi niespodzianki.

__________________
Przepraszam bardzo wszystkich, którzy być może czekali na nowy rozdział, ale nie miałam czasu, żeby cokolwiek napisać ;c  Mam nadzieję, że nie zawiodłam i że rozdział się spodoba ;)

Całusy,
Bella.

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 2

Obudziły mnie promienie słońca, które sięgały przez okno prosto na moją twarz. Spojrzałam na zegarek, pokazywał godzinę 8:00. Miałam dużo czasu, ponieważ lekcje zaczynały się o 9:50. Wstałam z łóżka, kierując się do łazienki. Weszłam pod prysznic i oblewałam się chłodną wodą. Było mi tak dobrze, całe ciepło ze mnie spłynęło.  Zakręciłam wodę, owinęłam się ręcznikiem i stanęłam przed lustrem, wpatrując się w moje odbicie. Duże, niebieskie oczy są moim atutem. Często ludzie mi to mówią. Zrobiłam delikatny makijaż, a włosy zostawiłam falowane. Wyszłam z toalety i rozmyślałam, co na siebie włożyć. Lubię czuć się wygodnie, więc ubrałam niebieskie, obcisłe rurki, biały t-shirt, czarną bluzę adidasa i czarne conversy. Wrzuciłam do torebki najpotrzebniejsze rzeczy i zbiegłam po schodach do kuchni. Nikogo już nie było. Wsypałam do miski moje ulubione musli i zalałam joghurtem. Po zjedzonym posiłku wyszłam z domu. Do szkoły mam 20 minut drogi. Jest tak ciepło, że postanowiłam zrobić sobie spacer.
Do końca roku szkolnego już niewiele zostało. Hym.. bez wolnych dni, nie cały miesiąc. Po drodze zaszłam do kawiarni, robię to praktycznie codziennie od 4 lat.
- Cześć Jasmin. To co zwykle?
- Hej Dorrit. Tak, to co zwykle. - Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Proszę. - Powiedziała, podając mi kubek z latte. - Wyglądasz jakoś inaczej.
- Inaczej? - Spytałam zdziwiona.
- Tak, jakoś tak.. radośniej? Jest coś o czym nie wiem? - Spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Wiesz, że gdyby coś się wydarzyło, dawno byś o tym wiedziała. Okej, lecę do szkoły, dziękuję za kawę! - Powiedziałam zeskakując z krzesła.
- Okej, okej. Niech ci będzie. Miłego dnia!
- Pa! - Krzyknęłam zamykając drzwi.
Dorrit jest starsza ode mnie o 19 lat. Poznałam ją w kawiarni, a że jestem stałą klientką to znamy się bardzo dobrze. Jest dla mnie, jak druga mama. No może przesadzam... jak ciocia, która martwi się o mnie bardziej od mojej rodzicielki. Zrobiła dla mnie cholernie dużo, za co jestem jej wdzięczna. Kiedy dotarłam do szkoły, przeciskałam się korytarzem, żeby dostać się do mojej szafki. Wyciągnęłam książki od biologii i poszłam na drugie piętro, pod klasę, w której miała odbyś się lekcja.
- Hej.. -  usłyszałam za plecami dobrze znany mi głos.
- Cześć. - odpowiedziałam lekko zdziwiona.
- Chciałabym z tobą porozmawiać. Masz czas po szkole? - Maggie spojrzała na mnie proszącym wzrokiem.
- Znajdę czas. Gdzie się spotkamy?
- Na plaży, w tym miejscu, co zawsze, dobrze?
- Okej, widzimy się później.
Zadzwonił dzwonek, więc weszłam do klasy i siadłam w ostatniej ławce przy oknie. Myślałam, o czym Mags chce ze mną porozmawiać. Prawda jest taka, że tęsknię za nią. Nie widziałyśmy się przez trzy tygodnie. Nie wiem czy przez ten czas coś się zmieniło, mam nadzieję, że nie.
- Panno Roulwood, czy mogłaby pani łaskawie powrócić na ziemię? - Zapytał zirytowany nauczyciel.
- Tak, przepraszam panie Smidgens. - Odpowiedziałam zmieszana, czując na sobie wzrok całej klasy.
Zajęcia dobiegły końca, odłożyłam książki do szafki i skierowałam się w stronę wyjścia. Maggie skończyła lekcje godzinę wcześniej, więc pewnie już na mnie czeka. Ze szkoły do plaży jest niecałe 6 minut drogi. Kiedy byłam na miejscu zobaczyłam Mags, siedziała na "naszej" skale.
Uśmiechnęła się lekko na mój widok, a ja siadłam na przeciwko niej.
- Dziękuję, że przyszłaś - zaczęła - chciałam cię przeprosić. Miałam chwilowe załamanie, nic ci o tym nie powiedziałam, unikałam wszystkich. Musiałam pobyć trochę sama. - złapała powietrze w płuca po czym ciągnęła dalej -Ocknęłam się, bo zdałam sobie sprawę, że ciebie tracę. A gdyby tak się stało, nie poradziłabym sobie..no bo żyć bez siostry, to jak żyć bez duszy. - Patrzyłam się na nią i widziałam ból w jej oczach, który przeistoczył się w łzy.
- Hej, hej.. - siadłam obok i objęłam Maggie najmocniej, jak potrafiłam. - Jestem cały czas przy tobie. Nie jestem osobą, która szybko się poddaje, zawsze walczę o to, na czym mi zależy. Nie płacz.. Nie straciłabyś mnie, nigdy.
- Wiem. Przepraszam.. - Pociągnęła nosem.
- Już nie przepraszaj. Musisz mi tylko powiedzieć, o co chodzi z tym chwilowym załamaniem.
- Ehh. Dobrze, ale nie tutaj. Będę dzisiaj sama w domu, rodzice jadą do cioci na urodziny, więc możesz przyjść na noc. Porozmawiamy na spokojnie. Chyba, że masz plany na wieczór. -Spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Nie, nie mam planów. Przyjdę do ciebie o 20.
- Okej, to widzimy się później. Muszę jeszcze coś załatwić. - Przytuliła mnie na pożegnanie i odwróciła się na pięcie.
- Dobrze, pa.

Maggie:
- Dzień dobry. - Powiedziałam wchodząc do apteki. Było mi tak cholernie głupio, z natury jestem śmiałą osobą, a teraz? Myślałam tylko i wyłącznie o tym, żeby zapaść się pod ziemię.
- Dzieć dobry. - Uśmiechnęła się miło aptekarka.
- J-ja... ym.. poproszę.. test ciążowy. - Powiedziałam to... nie wierzę.
- ... Dobrze. - Sympatyczna kobieta była teraz bardziej zmieszana niż ja.
- Proszę.
- Dziękuję- powiedziałam kładąc pieniądze na ladę - do widzenia.
Droga do domu zajęła mi 20 minut. Otworzyłam drzwi i szybko pobiegłam do toalety. Strasznie się bałam, bo co jeżeli wynik testu pokaże, że jestem w ciąży?! Odetchnęłam głośno i zrobiłam, to co należało.

Jasmin:
- Hej! - krzyknęłam przekraczając próg domu.
- Cześć kochanie. - odpowiedziała mama.
Byłam już na schodach, kiedy mama ponownie zaczęła coś mówić.
- Dzisiaj na kolację zaprosiłam Doreen z Zaynem. Mogę na ciebie liczyć, że się pojawisz?
- Zaynem? Przykro mi, ale umówiłam się już. Idę na noc do Maggie.
- Jasmin..
- Nie, mamo.
Odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do mojego pokoju. Wściekła rzuciłam się na łóżko. Ile można, huh? Doreen jest przyjaciółką mamy, a Zayn jej synem.. i moim byłym. Moja mama nie rozumie, że zerwaliśmy ze sobą i więcej nie będziemy razem, zresztą.. kiedy to było? Rok temu? Ugh, na siłę próbuje nas zeswatać.
Ochłonełam trochę i wstałam z łóżka żeby się spakować. Była godzina 19, więc mam jeszcze czas. Wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy do torby, kiedy ktoś wszedł do pokoju.
- Hej.. -  Usłyszałam cichy głos za plecami.
- Co ty tu robisz? - Zapytałam oschle.
- Twoja mama kazała mi do ciebie zajrzeć, zresztą chciałem pogadać.
- O czym ty chcesz jeszcze rozmawiać? Już wystarczająco dużo powiedziałeś.
- To było rok temu, dlaczego nie możesz po prostu zapomnieć?
- Dlaczego nie mogę zapomnieć? Może, dlatego że takich słów się nie zapomina? Może, dlatego że to mnie bolało, co?
- Byłem pijany i żałuję wszystkiego, co powiedziałem.
- To dobrze, że żałujesz. Ale wiesz co?  Jak ty to powiedziałeś.. taka "dziwka" jak ja, zasługuje na kogoś bardziej wartościowego, kogoś, kto pokaże mi, że można naprawdę kochać. A teraz zostaw mnie samą, jetem zajęta.
- Jass..
- Nie, Zayn. Po prostu wyjdź.
Tak, jak powiedziałam tak zrobił. Eh.. Przerabiamy to od roku, a dopiero dzisiaj naprawdę mi ulżyło. Muszę tylko porozmawiać z mamą, żeby skończyła tę szopkę, ale to przy okazji. Zarzuciłam torbę na ramię i zbiegłam po schodach na dół.
- Hej Doreen! - Krzyknęłam zaglądając do kuchni.
- Cześć skarbie. - Uśmiechnęła się na mój widok.
- Wychodzę! - Krzyknęłam zakładając buty. Nie czekałam, aż mama coś powie, po prostu wyszłam z domu. Maggie mieszka ulicę dalej, więc droga do niej zajęła mi niecałe dwie minuty.
- Jeeeestem!
- Okej. Nie krzycz, bo szyby popękają! - Zachichotała.
- Oj, nie przesadzaj.
- To co robimy? Oglądamy jakiś film?
- Hym.. miałyśmy porozmawiać.
- No tak. To chodź na górę.
Podążyłam za Mags do jej pokoju i usiadłam na łóżku, czekając, aż ona zrobi to samo.
- No to mów o co chodzi.
- Nie wiem od czego zacząć. Głupio mi o tym mówić.. - Pokręciła głową i spojrzała w dół. - No, ale muszę się jakoś wytłumaczyć, w końcu nie odzywałam się przez 3 tygodnie. - Złapała mocno powietrze, po czym ciągnęła dalej. - Pamiętasz, jak miałyśmy iść razem na imprezę, ale okazało się, że ty nie możesz, więc poszłam sama?
- Tak, pamiętam.
- Tam stało się coś, co nie powinno mieć miejsca.
W tym momencie uświadomiłam sobie, że to naprawdę coś poważnego.
- Wszyscy dobrze się bawili, ja zresztą też.. Wypiłam dwa piwa i wtedy podszedł do mnie jakiś chłopak. Zaczęliśmy rozmawiać, tańczyć, wypiłam kolejne dwa piwa, a wiesz, że ja mam słabą głowę. Tayler.. tak chyba się nazywał, zaproponował, żeby iść w jakieś ciche miejsce. Siadłam na kanapie, a on podał mi drinka, siadł koło mnie, złapał mnie za kolano... i dalej nic nie pamiętam. Urwał mi się film. Przez kilka dni byłam przybita, bo nie wiedziałam, co tam się wydarzyło. Powinnam dostać okres, ale nie dostałam. Miałam różne scenariusze, bałam się o czymkolwiek myśleć, musiałam się jakoś pozbierać. Aż do dzisiaj.. byłam w aptece i kupiłam test ciążowy.
- Co kupiłaś?! - Spojrzałam z niedowierzaniem na Maggie.
- Test.. Myślałam, że mogę być w ciąży. - Odwróciła wzrok, po czym kontynuowała. - Ale nie jestem, najwyraźniej okres mi się spóźnia. Nie wiem, dlaczego tak długo, ale ważne, że nie jestem w ciąży!
- Eh. Magwitch, dlaczego nic mi nie powiedziałaś? Byłoby ci łatwiej.
- Właśnie nie.. To był jedyny raz, kiedy czułam się tak cholernie głupio i nie miałam pojęcia, jak ci o tym powiedzieć. Przepraszam..
- Nie przepraszaj, po prostu więcej nie pijesz!
- Tak, masz racę. Nie tknę więcej alkoholu... w najbliższym czasie.  - Zachichotała.
- Zayn u mnie był.
- Co on znowu chciał?
- Porozmawiać. Pytał się czemu nie mogę zapomnieć...
- Co mu odpowiedziałaś?
- Że to mnie za bardzo bolało. Sama wiesz, jak to przeżyłam.
- Mogę cię o coś zapytać? - Maggie spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Mhm..
- Kochasz go jeszcze?

_____________________________
Rozdział miał się pojawić jak będzie gotowy szablon, ale nie mam pojęcia kiedy będzie zrobiony. Dlatego dodaję go dzisiaj. Specjalnie dla Oli <3 - @28Aleksandra.  Mam nadzieję, że ci się spodoba i wszystkim pozostałym również ;)  +zrobiło się małe zamieszanie, ale w pozostałych rozdziałach wszystko będzie jasne.  Miłego czytania, xx

środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział 1


Leżałam na łóżku wtulona w ciepły, puchowy koc, jak zawsze rozmyślając nad swoim życiem. Mam dopiero 17 lat i takie błahe problemy zupełnie są mi nie potrzebne, a jednak mają swoją pieprzoną moc i w jakiś dziwny sposób często się pojawiają.
Moja najlepsza przyjaciółka zapomniała, że istnieję. Widocznie nadszedł taki okres, w którym potrzebujemy od siebie odpocząć. Zresztą dziwne... myślałam, że jak ma się przyjaciółkę, to spędza się z nią jak najwięcej czasu, robi różne zwariowane rzeczy, ale również płacze, narzekając, jakie życie jest skomplikowane. No cóż.. taki wiek. Ale to nie jest mój jedyny problem. W domu trwają wiecznie awantury. Rodzice się nie dogadują, nie wiem o co chodzi, ale podejrzewam, że tata ma romans. Często zostaje do późna w pracy, a czasami wraca dopiero nad ranem.  Ocknęłam się, kiedy mama weszła do pokoju i zawołała mnie na kolację. Wstałam niechętnie z łóżka i zeszłam na dół. W kuchni przy stole siedzieli rodzice wraz z bratem.
- Ładnie pachnie, jestem cholernie głodna. - pociągnęłam nosem i usiadłam do stołu.
- Włóż sobie sałatki, myślę że smakuje całkiem nieźle. - powiedziała dumna z siebie mama.
- Ohh.. tak, jest pyszna. - westchnął ojciec.
Pewnie zastanawiacie się, dlaczego panuje w miarę spokojna i "miła" atmosfera, otóż zawsze przy wspólnym posiłku udajemy, że jesteśmy kochającą się rodziną bez żadnych problemów. Heh, zabawne... wiem. Jest całkiem odwrotnie.

- Wychodzę. Nie wiem, o której wrócę. - Powiedziałam wstając od stołu.
- Dobrze, tylko uważaj na siebie. - Odpowiedziała spokojnie mama.
Zawsze miałam ulgi u rodziców. Mogę robić to, co mi się podoba.
- Co? I to tyle? Dlaczego ona może iść, a ja nie?! - Oburzył się Jack.
- Bo ja kochanie - zaczęłam, dając sarkastyczny nacisk na "kochanie" - jestem starsza od ciebie o 4 lata, powinieneś teraz zająć się nauką, jeżeli chcesz zdać do następnej klasy.
- Koniec. - powiedział tata, uderzając dłonią o stół. - Twoja siostra może wyjść, bo po pierwsze jest starsza, a po drugie nie ma tylu zaległości w szkole, co ty, także koniec dyskusji, zrozumiano?
Nie miałam ochoty ciągnąć dalej tej rozmowy. Mój brat jest nieznośny, ma dopiero 13 lat, a zamiast uczyć się, woli przebywać ze starszymi znajomymi i palić trawkę. Tak... trawkę. Rodzice o tym nie wiedzą, bo gdyby się dowiedzieli, byłoby po nim. Skierowałam się w stronę przedpokoju, kiedy założyłam adidasy i kurtkę wyszłam z domu, słysząc za sobą dalsze narzekanie Jacka. Złapałam w płuca świerze powietrze i odetchnęłam z ulgą czując smak wolności. Było już ciemno, nie dziwię się, na moim zegarku wybiła godzina 21:05. Szłam prosto przed siebie po oświetlonym chodniku, kiedy uświadomiłam sobie, że tak naprawdę nie wiem dokąd iść. O Maggie mogłam zapomnieć, a z nikim innym nie utrzymywałam większego kontaktu. Po lewej stronie ulicy usłyszałam piski. No cóż... jest czwartek wieczór, ludzie zazwyczaj bawią się w klubach. Właściwie nie wiem, jak to się stało, ale chwilę później byłam w środku zatłoczonego pomieszczenia. Muzyka dudniła mi w głowie. Rozejrzałam się i ruszyłam w stronę baru, przeciskając się przez spocone osoby.
- Poproszę whiskey z colą. - Powiedziałam do barmana, który do mnie podszedł.
- A dowód jest? - Spojrzał na mnie podejrzliwie.
- Ahh... nie ma, w takim razie samą colę. - westchnęłam.
- Nie, nie. Ona jest ze mną. - Odwróciłam się i zobaczyłam za sobą chłopaka uśmiechniętego od ucha do ucha. W głębi duszy dziękowałam mu, bo miałam straszną ochotę na coś mocniejszego. - Proszę dwa razy whiskey z colą. - kontynuował.
- Dzięki, ale nie trzeba było, czekaj oddam ci pieniądze. - powiedziałam idąc w stronę stolika.
- Nie oddawaj. Wystarczy, że pozwolisz, abym się przyłączył. - Uśmiechnął się szeroko, pokazując szereg swoich białych zębów.
- W porządku, będzie miło. - Odwzajemniłam uśmiech.
- Z pewnością. Jestem Harry. - Chłopak wyciągnął dłoń w moim kierunku.
- Jasmin.
- W takim razie, co robisz sama w takim klubie?
- Sama nie wiem. Znalazłam się tutaj przez przypadek, ale nie żałuję. Muszę się trochę rozerwać. A ty?
- Byłem z kumplem - zaczął - ale jak widać nie ma go już, zniknął gdzieś. Pewnie poszedł się zabawić. - Uśmiechnął się tak samo, jak wcześniej, co sprawiało, że wyglądał uroczo. Harry jest wyższy ode mnie, prawie o całą głowę i do tego ma szopę brązowych loczków. Widać, że jest dobrze zbudowany. Serio... wygląda cholernie seksownie. Eh, nie mogę dojrzeć koloru jego oczu, jest zbyt ciemno.
- Więc?
- Co więc? - Ocknęłam się nagle.
- Pytałem czy zatańczysz ze mną?
- Czy to konieczne? Nie umiem za bardzo. - Powiedziałam myśląc o najgorszym.
- Nie przejmuj się, nauczę cię. - Wstał i wyciągnął dłoń w moim kierunku.
Okej, raz się żyje. Weszliśmy na parkiet, leciała piosenka Rihanny- We found love. Zaczęliśmy bujać się w rytmie muzyki. Kiedy DJ przestał grać, zapowiedział, że teraz będzie coś wolnego dla par. Chciałam już iść w stronę stolika, kiedy ktoś pociągnął mnie delikatnie za nadgarstek. Odwróciłam się, a Harry owinął swoje ręce wokół mojej talii. Lekko zawstydzona spojrzałam pytająco w jego oczy, były zielone, tak piękne, że zapomniałam o Bożym świecie. Owinęłam ręce wokół szyii Harrego, a ten przysunął mnie do siebie. Przyłożyłam głowę do torsu chłopaka i zatracałam się w słodkim zapachu jego perfum. Było tak przyjemnie, że mogłabym trwać w tej chwili bardzo długo. Niestety wszystko, co piękne kiedyś się kończy.
- I co? Nie było tak źle, prawda? - Odezwał się nagle Harry, kiedy kierowaliśmy się do naszego stolika.
- Prawda. Było całkiem miło. - Uśmiechnęłam się.
- Całkiem?  Tylko całkiem? - Udał, że wyciera łzę z policzka.
- Oh.. nie płacz - zaczęłam - było zdecydowanie miło. - Puściłam mu oczko.
- I to mi się podoba. - Powiedział zadowolony.
Czas leciał bardzo szybko. Wybiła godzina 23:40, a my siedzieliśmy, rozmawialiśmy i śmialiśmy się ze wszystkiego... tak alkohol zdecydowanie szybko uderza do głowy.

- Muszę się już zbierać. - Westchnęłam.
- Już? To pozwól, że przynajmniej cię odwiozę.
- Jak chcesz to zrobić? Przecież nie jesteś trzeźwy.
- Racja, wezwę taksówkę.
- Nie trzeba, mogę się przejść. Mieszkam niedaleko.
- Jest późno, nie puszczę cię samej, ale mam lepszy pomysł. - powiedział uśmiechając się.
- Jaki?
- Odprowadzę cię.
- No dobrze, w takim razie chodźmy.
Całą drogę szliśmy w ciszy. Myślałam o tym, że dawno nie bawiłam się tak dobrze. Harry też wydawał się być na czymś skupiony.
- Tutaj mieszkam. - powiedziałam, pokazując na dom przed nami. - Dziękuję, że mnie odprowadziłeś.
- Nie ma sprawy.
- No to idę. - Odwróciłam się na pięcie, zmierzając w stronę domu.
- Czekaj, dasz mi swój numer? - Uśmiechnął się tak uroczo, że aż przykro byłoby odmówić.
- Tak, jasne. Daj mi swój telefon. - Wystukałam na klawiaturze dziewięć cyfr i oddałam komórkę. - Dobranoc.
- Dobranoc.
Spojrzałam, jak Harry znika na zakręcie i otowrzyłam drzwi. Wszędzie było ciemno. Najciszej, jak tylko potrafiłam, poszłam do siebie. Wzięłam szybki prysznic, ubrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Myślałam cały czas o Harrym, nadal czułam zapach jego perfum. Nagle mój telefon zaczął wibrować. Odblokowałam klawiaturę i zobaczyłam, że dostałam sms'a.
Od nieznany:
,, Nie zdążyłem podziękować Ci za miły wieczór. Dobrze się bawiłem. Mam nadzieję, że niedługo to powtórzymy. Kolorowych snów i jeszcze raz dobrej nocy, xoxo, Harry."
Nie spodziewałam, że do mnie napisze jeszcze dzisiaj.
Do Harry:
,,Również dobrze się bawiłam. Dobranoc, xx"
Byłam tak zmęczona, że chwilę później już spałam.

__________________________
No i jest pierwszy rozdział! Zapraszam do czytania i z góry przepraszam za wszystkie błędy.
+jak już przeczytaliście to proszę o komentarze, napiszcie mi czy się podobało i jeżeli są jakieś uwagi to mówcie postaram się wtedy coś zmienić :)
Pracuję teraz nad wyglądem, jak skończę dodam 2 rozdział.

Bohaterowie

Jasmin Roulwood, 17 lat


Maggie Bradshaw, 17 lat 


Harry Styles, 19 lat


Zayn Malik, 19 lat


Niall Horan, 19 lat


Liam Payne, 19 lat

Louis Tomlinson, 19 lat

Coś o mnie!

Heej wam! Nazywam się Iza, mam 16 lat. Jestem directioner i belieber. Ogólnie to jest mój pierwszy blog. Tyle razy podchodziłam do tego, aby go założyć, aż wreszcie się odważyłam. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś, kto będzie czytał moje "opowiadanie" ;>

Blog będzie o One Direction. Może w kolejnym moim opowiadaniu pojawi się Justin, ale najpierw muszę skończyć to.