- Kochasz go jeszcze?
Co mogłam powiedzieć, skoro sama nie znałam odpowiedzi na to pytanie? Kiedyś go kochałam.. Teraz nie wiem co czuję. Moja przeszłość jest związana tylko i wyłącznie z Zayn'em. Gdzie nie pójdę, gdzie nie spojrzę widzę nas razem. Każdy centymetr mojego domu jest przesiąknięty jego zapachem. Dużo ze sobą przeszliśmy. Mieliśmy wzloty i upadki, dlatego mam dużo dobrych wspomnień, ale również złych. Ich jest wiele więcej. Dlatego nie potrafię mu wybaczyć tego, co zdarzyło się rok temu. A mianowicie, że był zdolny nawyzywać mnie od najgorszych. Nawet jeżeli słowa skierowane do mnie były wypowiedziane nieświadomie, utkwiły mi w głowie, a tym bardziej w sercu.
Może tak miało być. Dwa lata związku... rok przerwy, to długo. Teraz trzeba coś zmienić, ruszyć na przód.
- Jasmin?
- Nie wiem Mags..-pokręciłam głową- Wydaje mi się, że to uczucie, które było bardzo silne kiedyś, teraz tak zwyczajnie zgasło.
- To znaczy?
- To znaczy, że muszę ruszyć z miejsca. Zacząć żyć tym co jest teraz, a nie tym co było. Czyli bez Zayn'a.
- Jesteś tego pewna?
- Jak nigdy.
- Mam nadzieję, że to dobra decyzja.
Tak.. ja też ma taką nadzieję.
***
Obudziłam się na kanapie obok Maggie. Zasnęłyśmy tak wczoraj podczas oglądania filmu.
Komu tak wcześnie rano zachciało się do mnie dzwonić?! Wstałam w poszukiwaniu telefonu.
Gdzie on do cholery może być?
Kuchnia. Tak, stamtąd dochodził dźwięk.
- Halo? - przyłożyłam komórkę do ucha, nie sprawdzając wcześniej kto dzwonił.
- Cześć Jasmin. Nie obudziłem cię? - odezwał się ochrypły głos. Doskonale wiedziałam do kogo należał.
- N..nie - skłamałam. - Coś się stało?
- Miałabyś może ochotę spotkać się ze mną dzisiaj wieczorem? - Chociaż go nie widziałam, mogłam wyczuć, że się uśmiecha.
- Myślę, że tak.
- Bądź gotowa na 18:30, przyjadę po ciebie.
- Dobrze, widzimy się później - powiedziałam, po czym się rozłączyłam.
Odwróciłam się i zobaczyłam Maggie, która akurat ziewała. Byłam przekonana, że wsłuchiwała się w moją rozmowę z Harrym.
- Kto to był? - zapytała, wlewając sobie soku pomarańczowego do kubka.
- Hym.. kolega. Wychodzę z nim dzisiaj wieczorem.
- Czyli masz randkę?! - wytrzeszczyła oczy ze zdziwienia, mało nie dławiąc się napojem.
- Nie, to nie jest randka. Zwykłe wyjście, ze zwykłym znajomym.
- Znam go? -spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
- Raczej nie. Ma na imię Harry.
- Jest przystojny?
Czułam się, jak na przesłuchaniu.
- Nie.. Tak.. No może trochę - zaczęłam gubić się w tym, co mówiłam.
- Przyznaj, podoba ci się. Inaczej nie zgodziłabyś się tak szybko.
- Mówiłam, że czas coś zmienić. - wydaje mi się, że to dobry początek - A teraz koniec tych
pytań.
- Okej, okej. - Mags podniosła ręce w obronnym geście.
- Wiesz co? Nie będę jadła u ciebie śniadania, zjem w domu. Obrazisz się, jak już pójdę?
- Nie, w porządku. - Uśmiechnęła się delikatnie.
- Dobrze. Dziękuję za rozmowę wczoraj. Do zobaczenia jakoś niedługo.
- Ja też dziękuję. Baw się dobrze dzisiaj.
- Mam nadzieję, że tak będzie. - przytuliłam ją na pożegnanie, zabrałam rzeczy i wyszłam z domu.
Kiedy byłam u siebie na podwórku, zobaczyłam, że nie ma samochodu rodziców. Dziwne.. ciekawe gdzie mogą być.
- Hej, wróciłam!
Nikt nie odpowiedział. Zajrzałam do salonu, później do kuchni. Nikogo nie było.
Weszłam po schodach na górę, zmierzając do pokoju Jack'a.
- Czego chcesz? - usłyszałam ponury głos, kiedy otworzyłam drzwi.
- Gdzie jest mama z tatą?
- Pojechali załatwiać jakieś sprawy. Nie wiem dokładnie jakie.
- Okej, tylko to chciałam wiedzieć. Jakbyć coś chciał będę u siebie w pokoju. - powiedziałam po czym zamknęłam drzwi.
Postanowiłam, że jak mam coś zmienić, to wszystko. Nie mam siły wiecznie kłócić się z bratem. Postaram się być milsza.
Weszłam do swojego pokoju, od razu rzucając się na łóżko. Byłam cała obolała. Twarda kanapa u mojej przyjaciółki sprawiła, że nie mogłam się ruszać.
Leżałam tak jeszcze chwilę, po czym z trudem wstałam, kierując się do łazienki. Jest jeszcze wcześnie, do spotkania z Harrym mam bardzo dużo czasu. Zrzuciłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Ciepła woda działała kojąco na moje bolące plecy. Kiedy skończyłam, włożyłam na siebie za duże o dwa rozmiary dresy i luźny t-shirt, a włosy związałam w koka.
Dopiero teraz odczułam lekki głód, który odzywał się w okolicach mojego żołądka. Zbiegłam schodami na dół, zmierzając w stronę kuchni.
Wyjęłam z lodówki dżem truskawkowy, którym posmarowałam wcześniej zrobione grzanki. Nalałam do szklanki mleko i z przygotowanym posiłkiem usiadłam do stołu.
- hej.. masz też dla mnie? - Jack spojrzał niewinnie na mój talerz.
- Coś się stało? - pominęłam jego pytanie.
- Dlaczego coś miało się stać?
- No wiesz, odezwałeś się do mnie pierwszy. A to jest dosyć dziwne.
- Po prostu jestem głodny.
- Jasne, weź sobie. - Wskazałam na grzanki.
- Dzięki. Wychodzę, wrócę później.
- Jack..
- Co?
- Uważaj na siebie.
- Nie martw się o mnie, siostra. - Uśmiechnął się delikatnie, po czym opuścił pomieszczenie.
Harry:
Dosyć tego lenistwa.. Podniosłem się z łóżka, kierując się w stronę łazienki. Wziąłem szybki prysznic i przebrałem się w czyste ubrania. Chwilę później znalazłem się w kuchni przygotowując sobie coś do zjedzenia.
Nie mam pojęcia gdzie mogę zabrać Jasmin. Umówiłem się z nią. Czy to oznacza, że mamy randkę? Dziwnie to brzmi. Miałem wiele dziewczyn, ale nigdy nie spotykałem się z nimi w wolnym czasie, to były raczej "chwilowe" spotkania. Nie byłem związany z żadną dłużej niż tydzień. Teraz jest inaczej. Mam zadziwiającą ochotę zobaczyć się dzisiaj z Jass.
Powinno być romantycznie, czy raczej normalne spotkanie? Nie wiem. Coś wymyślę..
Siedziałem wygodnie w fotelu mojego czarnego range rovera. Dochodziła godzina 18. Nacisnąłem pedał gazu i wyjechałem na drogę. Niecałe 15 minut zajęło mi przejechanie zatłoczonych ulic Londynu, kiedy wreszcie znalazłem się pod domem Jasmin. Wysiadłem z samochodu i skierowałem się w kierunku drzwi wejściowych.
Odetchnąłem z ulgą i zapukałem kilka razy.
Drzwi lekko się uchyliły, a moim oczom ukazała się piękna dziewczyna, z delikatnym uśmiechem na twarzy. Miała na sobie czarną, koronkową sukienkę, która podkreślała jej kształty. Wyglądała bardzo seksownie..
- Hej, masz zamiar się tak na mnie patrzeć, czy idziemy?
- Przepraszam, po prostu... wyglądasz.. pięknie.
- Dziękuję, ty też niczego sobie. -zachichotała.
- Gdzie mnie zabierasz?
- Zobaczysz..Mam nadzieję, że ci się spodoba.
Widziałem jeszcze przez chwilę jak się uśmiecha. Nie dopytywała się o nic więcej. Widocznie jest osobą, która lubi niespodzianki.
__________________
Przepraszam bardzo wszystkich, którzy być może czekali na nowy rozdział, ale nie miałam czasu, żeby cokolwiek napisać ;c Mam nadzieję, że nie zawiodłam i że rozdział się spodoba ;)
Całusy,
Bella.
♥